Dlaczego niektóre dzieci w tym wieku czworakują na potęgę i pionizują się przy każdej, najmniejszej nawet podporze, a inne dopiero zaczynają swoją przygodę z czworakowaniem? Musimy pamiętać, że decydujący wpływ na tempo opanowania poszczególnych umiejętności u dzieci mają różnice osobnicze (m.in. charakter i temperament malucha), cechy jego ciała, układu nerwowego, predyspozycje. 

Czynniki te są wypadkową cech odziedziczonych i nabytych w trakcie rozwoju płodowego, a także doświadczeń z okresu po narodzinach. Dlatego też wciąż trudno jest zastosować jakąś żelazną regułę w ocenie rozwoju dziecka.

W tym okresie rozwojowym dziecko najczęściej potrafi siadać z leżenia na plecach, z podparciem na jednej kończynie górnej. Maluch opiera się wtedy kolejno na łokciu, przedramieniu i dłoni, a ruch ten ma swój początek przy wyciągnięciu ręki do zabawki. Wtedy to dziecko zaczyna przechodzić do siadu.

Z kolei z pozycji leżenia na brzuchu (pozycja pronacyjna) unosi pupę do góry i, opierając się na dłoniach i stopach, potrafi w sposób kontrolowany przemieszczać się w pozycji „niedźwiadka” – co świadczy o coraz lepszej organizacji napięcia posturalnego przeciwko sile grawitacji. Podczas tej aktywności dziecko zdobywa szczególnie cenne doświadczenie związane z pracą stóp, które tutaj wykonują podobną aktywność jak podczas chodzenia (obciążenie całej stopy i odbicie z palucha).

Ja chcę wyżej

Każda podpora, która znajduje się w najbliższym otoczeniu malucha, wykorzystywana jest do przyjęcia pozycji wyższej. Wtedy właśnie zaczyna się aktywność w klęku obunóż. Prawie natychmiast dziecko, trzymając się podpory, próbuje wstać. Początkowo czyni to, prostując jednocześnie obie kończyny dolne. Wraz z pozyskiwaniem odpowiedniej kontroli miednicy zaczyna wstawać z klęku jednonóż. Często można zaobserwować, że dziecko bawi się, klękając i wstając na przemian. Nierzadko rodzice obserwują w tym okresie wykonywanie szybkich ruchów nóg (zgięcie i wyprost) – jest to tzw. sprężynowanie. Jest to ruch jak najbardziej naturalny i świadczący o dobrej pracy mięśni w obrębie miednicy oraz kończyn dolnych.

Zabawa ruchem

Kiedy dziecko już wstanie przy meblach czy też w łóżeczku, zaczyna stawiać pierwsze kroki. Najpierw zaczyna chodzić bokiem do kierunku ruchu, krokiem odstawno-dostawnym. Należy obserwować, czy dziecko porusza się w obie strony (w prawo i lewo). Taka umiejętność jest bowiem oznaką przenoszenia ciężaru ciała w równym stopniu na obie kończyny dolne.

Dziewiąty miesiąc życia to także intensywny rozwój manipulacji pod kontrolą wzroku. Rozwój manipulacji dłonią jest możliwy, kiedy dziecko zdobędzie umiejętność samodzielnego siadu. Wtedy to pojawiają się ruchy precyzyjne, rozwija się koordynacja wzrokowo-ruchowa, ruchy dłoni i palców stają się coraz bardziej precyzyjne i różnorodne. To prawdziwa rewolucja w rozwoju poznawczym malucha! Warto tutaj wspomnieć, że najpierw dziecko potrafi utrzymać pozycję siedzącą, dopiero później umie samodzielnie przyjąć tę pozycję.

 

Lekcja  równowagi

Przy okazji warto wspomnieć trochę o czynnikach środowiskowych, które będą mogły pomóc naszym maluchom osiągnąć pożądane aktywności ruchowe lub wręcz odwrotnie – będą je utrudniać. Pierwszy z tych czynników to podłoże, na którym przebywa dziecko. Dobrze, aby miało ono możliwość przemieszczania się po różnych podłożach (dywan, wykładzina, panele, parkiet). Na początku czworakowania czy nauki chodzenia podłoże nie powinno być śliskie. 

To tak, jakbyśmy postawili nasze dziecko na lodowisku i kazali mu się przemieszczać. Na dodatek ciągle się ślizgając, wypracuje takie strategie ruchu i utrzymania równowagi, które do niczego się nie przydadzą w następnym etapie rozwoju. Czasami wręcz, na pewien okres, potrafią wyhamować tempo i jakość zdobywania kolejnych umiejętności. W tym wieku maluchy uwielbiają spotykać na swojej drodze różne przeszkody. Dlatego też wykorzystajmy to i zorganizujmy jakiś tor przeszkód na trasach, którymi dziecko zwykle przemyka z pokoju do pokoju. Warto tutaj dodać, iż najlepiej, aby dziecko na swoich stópkach miało skarpetki z „antypoślizgami”, niepotrzebne są żadne kapcie lub buciki. W opisanych powyżej aktywnościach naszego malucha stopy wykonują całą gamę ruchów i tym samym przygotowują się do przyjęcia podstawowej roli – amortyzacji obciążeń oraz umożliwienie stania i chodzenia.

Myślę, że na zakończenie naszych rozważań należy poruszyć problem CHODZIKA! Dobry czy zły? Potrzebny czy też nie? Otóż to urządzenie wcale naszemu malcowi nie jest potrzebne. Nie przyspiesza wcale nauki chodzenia i tylko pozornie zdejmuje nam z głowy kłopot kontroli nad tym, gdzie przemieszcza się maluch. Zdecydowanie urządzenie to komplikuje proces doskonalenia umiejętności chodzenia i utrzymania równowagi. Dlaczego? Dziecko w chodziku zdecydowanie inaczej angażuje mięśnie i całe swoje ciało niż przy chodzeniu bez niego. Inaczej ocenia odległość i zagrożenia, często je myli lub ignoruje. Stopy nie są używane do podporu, tylko do odpychania się od podłoża, a większa część ciężaru dziecka spada na pupę. Jeden czy dwa spacery w tym urządzeniu oczywiście krzywdy nie robią, ale w takim razie po co je w ogóle kupować? Jako ciekawostkę powiem tylko, że są kraje na świecie, do których takich urządzeń nie da się wwieźć. Chodzi tutaj o Kanadę, gdzie z powodu szkodliwego wpływu na rozwój ruchowy dziecka istnieje zakaz ich używania. 

Oceń artykuł:
Kategorie: 9 Miesiąc, Fizjoterapeutka, Rozwój
Dział: Rossnę - Rozwój i wychowanie