Swoją dumną urodą zachwyca ludzi od wieków. Marzyciele uczynili go bohaterem mitów i baśni, naukowcy nazwali jego imieniem jeden z gwiazdozbiorów, natomiast arystokraci umieścili go w rodowych herbach. Jednak dopiero pewna królewska rodzina uczyniła łabędzia nieśmiertelnym. A zaczęło się wszystko w XIII wieku, kiedy anonimowy pisarz francuski stworzył poemat Le Chevalier au cygne (Rycerz Łabędzia)...
Dzielny Lohengrin był synem Parsifala i rycerzem zakonu Świętego Graala. Legenda głosi, że członkowie zakonu wyruszali z sekretną misją - mieli ochraniać królestwa, które straciły swych protektorów. Lohengrinowi przypadła w udziale misja w Brabancji, której władca zmarł, a jedyna córka - księżniczka Elsa - została niesłusznie posądzona o zabójstwo młodszego brata, Gotfryda. Lohengrin przypływa do zagrożonego królestwa w łódce-muszli ciągniętej przez białego łabędzia, aby walczyć w imię niewinności księżniczki. Stawia jednak warunek, że jeżeli zwycięży, Elsa pojmie go za męża, nie pytając o imię. Księżniczka zgadza się i wkrótce odbywa się wesele. Szczęście małżonków nie trwa długo - Ortruda, podstępna dama dworu, przekonuje dziewczynę, że ta ma prawo wiedzieć, kto jest jej mężem. Elsa zadaje zakazane pytanie. Rycerz zmuszony jest wyjawić swoje imię i opowiedzieć, że to Graal napełniał go mistycznymi mocami, które działały tak długo, jak długo udawało się zachować sekret. Jeżeli księżniczka nie złamałaby obietnicy, mógłby on przywrócić Brabancji prawowitego władcę. Okazuje się, że to Ortruda zaczarowała brata Elsy w łabędzia. W tym samym momencie ptak znika i z wody wyłania się Gotfryd. Lohengrin odpływa w swojej łodzi, którą w miejsce łabędzia ciągnie gołąb, a zrozpaczona księżniczka umiera na rękach odzyskanego brata.
Legenda Lohengrina przetrwała w sagach arturiańskich. Los chciał, że w XIX wieku zachwyciła trzech ludzi. Każdy z nich, na swój sposób, powołał Rycerza Łabędzia do życia. A wszystko to wydarzyło się w Allgäu, części Szwabii Bawarskiej położonej pomiędzy autostradą z Landsbergu do Memmingen a Alpami Algawskimi.
U stóp gór, pośród gęstych lasów, nad szmaragdowym jeziorem Alpsee stała twierdza obronna. Przez cztery wieki władali nią rycerze z rodu Schwangau, którzy w herbie mieli łabędzia (niem. Schwan). W 1832 roku ruiny zamku kupił książę Maksymilian, późniejszy król Maksymilian II Bawarski. Nowy właściciel przebudował nabytą posiadłość w stylu gotyckim i ozdobił motywami inspirowanymi legendami i poezją o Lohengrinie. Zafascynowany opowieścią, umieścił motyw łabędzia w wielu miejscach, a sam zamek nazwał Hochenschwangau.
Masywny, z wieżami, na tle pięknej scenerii alpejskiej złoci się żółto malowanymi elewacjami.
Na dziedzińcu od razu rzuca się w oczy fontanna przedstawiająca łabędzia zrywającego się do lotu. To chyba jedyny zamek, o którym mogę powiedzieć, że dobrze by się w nim mieszkało. Pokoje są niewielkie, przytulne i fantastycznie wymalowane, a te widoki z okien...! Do zwiedzania udostępniono 14 odnowionych i w pełni wyposażonych pomieszczeń, które znajdują się na 2 kondygnacjach.

Wędrówkę po pierwszym piętrze rozpoczyna się w Pokoju Bilardowym, w którym goście oczekiwali na audiencję u króla. Kolejnym pomieszczeniem jest przebogata Sala Łabędziego Rycerza, która wcześniej była jadalnią. Na ścianach namalowano tu sceny opowiadające historię Lohengrina, sufit natomiast ozdobiono neogotyckimi ornamentami. Dalej znajdują się komnaty królowej Marii. Sypialnia urządzona została w stylu tureckim - malowidła na ścianach ukazują sceny z wizyty księcia Maksymiliana w Grecji i Turcji. W Pokoju Dziennym na ścianach znajdują się malowidła przedstawiające historię poprzedniego zamku oraz osoby z nim związane - Hiltpolda z Schwangau, księcia Kordiana i reformatora Martina Luthera. Natomiast w Pokoju Pani Zamku znajdują się płótna prezentujące sceny z życia pani średniowiecznego zamku - Agnes. Pod sufitem wisi srebrny żyrandol z łabędziami.
Apartamenty króla znajdują się na drugim piętrze. Zwiedzanie zaczyna się od Sali Jadalnej, na której ścianach można podziwiać bohaterów starogermańskich sag. Dalej przechodzi się do garderoby króla, służącej również jako pokój muzyczny. W kaplicy tego pokoju znajdują się 2 cenne ikony, które syn króla otrzymał od cara Aleksandra II. Na ścianach następnego pomieszczenia, Sypialni Króla, znajdują się malowidła przedstawiające sceny z poezji Torquato Tasso, a sufit zmienia swój kolor pod wpływem ukrytych lampek od koloru jasnego nieba aż po gwieździstą noc. Dalej trasa prowadzi do biblioteki króla. Na jej ścianach widnieją malowidła prezentujące sceny z historii rodu Welfenów, książąt rządzących Bawarią przed rodziną Wettelsbachów. Ostatni z rodu Welfenów - Henryk Lew był założycielem miasta Monachium. Czternastym udostępnionym do zwiedzania pomieszczeniem jest Pokój Rycerski. Na ścianach umieszczono malowidła przedstawiające sceny z życia średniowiecznego rycerza. Przy wyjściu zachwyca srebrna tarcza będącą prezentem ślubnym dla księcia Maksymiliana i jego żony od 155 przedstawicieli arystokracji bawarskiej.
Do Hochenschwangau, zamku, w którym ożywały legendy i sagi, król często zapraszał Richarda Wagnera. Zakochany w germańskich mitach i eposach rycerskich kompozytor stworzył w 1850 roku jedno ze swych największych dzieł - operę Lohengrin. Choć zapewne niewiele osób widziało ją na scenie, jednak większość kojarzy Marsz Weselny, który często towarzyszy ślubom (głównie amerykańskim). Nie wiadomo czy to zamek natchnął Wagnera, pewne natomiast jest, że opera i sama osoba kompozytora zainspirowała królewskiego syna, Ludwika.
Ludwika II Bawarskiego, zwanego Bajkowym lub Szalonym Królem, Bawarczycy do dziś otaczają kultem. W swych neoabsolutystycznych fantazjach i bierności politycznej była to postać z innego świata. Pasją króla była architektura i muzyka, a przyjaźń z Richardem Wagnerem zaważyła na całym życiu władcy. Wpędzając kraj w finansową ruinę wznosił baśniowe zamki, marząc o nowych. Żaden z obiektów zbudowanych przez Ludwika z zasady nie miał spełniać funkcji praktycznych - po prostu urzeczywistniały one jego romantyczną wizję średniowiecznego świata. Jego najwspanialszym i najbardziej bajkowym zamkiem jest bez wątpienia Neuschwanstein, znak rozpoznawczy Bawarii oraz inspiracja disneyowskiego Fantasyland.
Oszałamiający zamek Neuschwanstein wyrasta pośród górskich grzbietów i bez wątpienia dorównuje im malowniczością. Jego kremowobiałe wieże oglądane na tle jodeł zdają się unosić w powietrzu. Budowla ta wygląda bardziej "średniowiecznie" niż wszystko, co zbudowano w okresie średniowiecza. Zamek w stylu neoromańskim zaprojektował Christian Jank - monachijski... scenograf teatralny. Jego pierwowzorem była potężna gotycka warownia Wartburg, której wygląd jest jednak nieporównywalnie bardziej surowy. Budowa trwała 17 lat, aż do śmierci Ludwika II i nigdy nie została ukończona - urządzono zaledwie 30 z 90 pokoi znajdujących się w zamku. W Neuschwanstein król spędził tylko 172 dni, z czego 12 ostatnich przed śmiercią. Tutaj też orzeczono o jego niepoczytalności. Obecnie ten jeden z najpopularniejszych zamków w Europie odwiedza rocznie 1,3 miliona osób, a w lecie dzienna liczba turystów osiąga nawet 6 tysięcy. 
Wystrój zamku jest oparty na operach Ryszarda Wagnera - głównymi postaciami przedstawianymi na ścianach są: Lohengrin, poeta Tannhäuser oraz władca Świętego Graala - Parsifal. Motywem przewodnim, podobnie jak w Hochenschwangau, jest łabędź. W zamku zamontowano bardzo nowoczesne jak na owe czasu wyposażenie, takie jak: bieżąca zimna i ciepła woda z położonego o 200m wyżej źródła (w kuchni i łazienkach), toalety spłukiwane bieżącą wodą, system centralnego ogrzewania gorącym powietrzem, elektryczny system dzwonków do wzywania obsługi, a na trzecim i czwartym piętrze były nawet telefony. Potrawy były transportowane pomiędzy piętrami za pomocą wind.
Do zwiedzania wewnątrz zamku udostępnionych jest tylko część z ukończonych komnat. Bez wątpienia najwspanialszym pomieszczeniem jest Sala Tronowa, która wystrojem przypomina bizantyjski kościół. Jest ona urzeczywistnieniem wyobrażenia o Sali Graala.
Przy budowie Sali wzorowano się na Hagia Sophia w Konstantynopolu (obecnie Istambuł). Jej wysokość to dwie kondygnacje zamku. Wzdłuż dłuższych boków umieszczono rzędy kolumn (osobne dla każdej kondygnacji) z imitacji porfiru i lazurytu. Zakończenie sali stanowi półokrąg absydy z podwyższeniem, do którego prowadzą schody z białego marmuru kararyjskiego. Miał tam stanąć tron ze złota i kości słoniowej, ale nie został on nigdy zbudowany. Przed podwyższeniem wisi bizantyjski świecznik w kształcie korony z 96 świecami. Na podłodze ułożono posadzkę z motywami roślinnymi i zwierzęcymi składającą się z 2 milionów elementów. Ludwik II nie miał zamiaru wykorzystywać Sali Tronowej w celach reprezentacyjnych. Pragnął jedynie odgrywać w niej rolę Władcy Świętego Graala - Parsifala.
Kolejnym interesującym pomieszczeniem jest Sypialni Króla, która została zaprojektowana w stylu późnogotyckim. Wspaniałe gobeliny przybliżają sceny z opery Wagnera Tristan i Izolda. Królewskie łoże ozdobione jest misternie wykonanym drewnianym baldachimem, którego wykonanie zajęło 14-stu rzeźbiarzom 4 lata. Na nocnym stoliku umieszczony jest srebrny łabędź, z którego dzioba wypływa źródlana woda. Dalej trasa prowadzi do Salonu, który jest największym pokojem w apartamentach królewskich. Cztery kolumny oddzielają główny pokój od "Łabędziego Zakątka", w którym Ludwik II uwielbiał czytać. W tym pomieszczeniu król był otoczony ilustracjami z legendy o Lohengrinie. Są one namalowane na szorstkim lnie, aby wyglądały jak arrasy. W każdej części tego pokoju przewija się motyw łabędzia. Pomiędzy Salonem a Gabinetem znajduje się Grota będąca najbardziej nietypowym pomieszczeniem na zamku. Kiedy zamknie się drzwi można poczuć się w niej jak w prawdziwej wapiennej grocie. Za czasów Ludwika II szemrał tu sztuczny wodospad, który wraz z kolorowym światłem tworzył romantyczną atmosferę. Ukryty otwór w suficie pozwalał na słuchanie muzyki płynącej z Sali Minstreli. Sängersaal, Sala Minstreli, jest sercem i zarazem największym pomieszczeniem bajkowego zamku. Ozdobiona została scenami z życia Parsifala a na suficie umieszczono znaki zodiaku. Niestety, Ludwikowi nie dane było zobaczyć wystawionej tu opery Wagnera. Pierwszy koncert wagnerowski odbył się w tej sali ponad 60 lat po śmierci króla.
Neuschwanstein najpiękniej prezentuje się z dwóch miejsc. Jednym z punktów widokowych jest żelazny most zawieszony 93 metry na wodospadem. W 1850 roku Maksymilian II wybudował go w prezencie urodzinowym dla swej żony Marii i stąd jego nazwa - Marienbrücke. Budowę zlecono firmie M.A.N. i było to arcydzieło nowoczesnej technologii w owych czasach. Dojście na szczyt Tegelberg, znany z pocztówek punkt widokowy, piechotą z mostu Marienbrücke zajmuje ok. 2-3 godziny, ale można tam się też dostać znacznie szybciej kolejką linową ze Schwangau. Stąd roztacza się najwspanialszy widok na Hohenschwangau oraz Neuschwanstein z Alpami Bawarskimi, Jeziorem Łabędzim i jeziorem Alpsee w tle. Patrząc na romantyczne sylwetki obu zamków czuje się, że baśnie, w które wierzyliśmy w dzieciństwie, mają swoje urzeczywistnienie.
Aleksandra Barkas