źródło: fot. Kurnikowski AKPA

Światowej sławy polska wokalistka jazzowa ma 68 lat i nie boi się o tym mówić. Może dlatego, że żyje na przekór metryce.

- Ale wyglądasz! Zazdroszczę...

Urszula Dudziak: (śmiech) Po prostu dbam o siebie. Mówi się: „Mam dobre geny”. Na pewno mają jakiś wpływ, ale można mieć naprawdę dobre geny i je zaprzepaścić. Można też dać im ekstrapożywienie i czule się nad nimi pochylić. Właśnie to robię. Dlatego tak wyglądam, choć mam siedemdziesiątkę na karku. Ostatnio moja siostra pouczała mnie: „Ula, nie mów, że masz siedemdziesiątkę na karku, ty dopiero sześćdziesiąt osiem skończyłaś”.

- Dzisiaj nie wypada mieć nawet czterdziestki. Ula, to niepopularne w czasach kultu młodości.

U.D.: Wiem, że to niepopularne. Dlatego walczę z tym kultem. Uważam, że jest to niezdrowe, gdy miarą wartości człowieka jest młodość i każdy chce wyglądać jak ta dziewczyna z okładki. Biznes, który chce sprzedać bardzo dużo rzeczy, kieruje nami w sposób obezwładniający. W Polsce jest osiem milionów kobiet w moim wieku. Te kobiety potrzebują wsparcia. Dlatego zawsze mówię: „Patrzcie na mnie, to nie jest żaden cud. Mam tyle lat, jestem na scenie, skaczę, śpiewam, jestem pełna energii”.

- Skąd bierzesz tę energię?

U.D.: Generuje się w mózgu, on jest odpowiedzialny za wszystko. Wystarczy mieć otwarte kanały, czakry, nie mieć blokad. Najgorsze, jak człowiek się boi, mówi i robi złe rzeczy, myśli o nich. Wtedy się kurczy i nie może przelecieć żadna dobra energia.

- A jak ktoś dostał po głowie jeden, drugi, trzeci raz i dlatego się boi?

U.D.: To na pewno znów dostanie. Trzeba przestać się bać życia, wtedy ono będzie piękne. Młodość to jest stan umysłu, sposób postrzegania świata i trochę wysiłku. A dziś kobiety w moim wieku sprowadza się do roli babć, których jedynym zajęciem i obowiązkowym marzeniem jest opiekowanie się wnukami. Chcę, by one uwierzyły, że jesteśmy fajne, seksowne, wartościowe, mądre, inteligentne, atrakcyjne.

- Z okładek kolorowych magazynów patrzą na nas gładkie buzie aktorek, a ja tymczasem spoglądam w lustro, no i – nie, nie tak wyglądam.

U.D.: Nie widzę nic złego w tym, że kobieta chce się do nich upodobnić. Oby nie przekroczyła granicy, za którą nie jest już „młodsza, niż wygląda”, ale staje się zwykłą karykaturą kobiety.