źródło: konradbak - Fotolia.com
Dlaczego mężczyzna jak lew broni swojej rodziny? Dlaczego ciągle współzawodniczy? Dlaczego marzy mu się wielożeństwo? Wszystkiemu winien jest testosteron!
Żyjemy w męskim świecie. Samo słowo określające nasz gatunek jest rodzaju męskiego: „człowiek”. Słyszałam kiedyś seksistowski dowcip – Krzyknij na ulicy: Człowieku! Żadna baba się nie obejrzy. Ano się nie obejrzy, bo tak nauczona.
Człowiek to mężczyzna. Ona jest wyłącznie marną kopią, bo z kawałka Adamowego żebra. W naszej patriarchalnej kulturze kobieta od wieków zajmowała podrzędne miejsce. Gdyby nie feministki, dalej siedziałaby w kuchni. W wielu krajach ciągle siedzi. Dlaczego? Wszystko za sprawą testosteronu, o którym tak pięknie śpiewa Kayah. Ten hormonalny sterownik robi z samca wojownika nie tylko w ludzkim świecie. Produkowany przez męskie gruczoły rozrodcze tworzy supersamca.
Lew obrońca
W dawnych czasach bycie silnym pozwalało przeżyć. Co więcej, silny samiec miał zazwyczaj większe prawo do prokreacji. Tak jak silniejszy lew pozostawiał po sobie liczniejsze potomstwo i mógł zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. W lwim stadzie harem samic ma więcej do powiedzenia niż typowa żona z XIX wieku. Ma również większe obowiązki – to lwice są głównymi zaopatrzeniowcami. Wydawałoby się, że król zwierząt ma iście królewski żywot. Wyleguje się, płodzi dzieci, jest pierwszy przy stole.
Czyż nie jest to marzenie naszych macho? Jest, ale nie wiedzą jednego. Na barkach lwiego salonowca spoczywa obrona całej rodziny. Jeśli nie podoła, zginą jego dzieci. Nowy król zabije cudze lwiątka, aby płodzić własne.

Niekoniecznie sprawniejszy
I tu jest pogrzebany testosteron. Hormon agresji, przemocy i gwałtu. A przecież bez testosteronu facet nie byłby facetem. Czy można okiełznać ten piekielny wynalazek natury? Oczywiście, że można. Gdyby tak nie było, wszyscy mężczyźni byliby oprawcami.
Zacznijmy od tego, kiedy i jak warunkuje on męskość. Już w życiu płodowym stymuluje samczą budowę, a co ważniejsze, kształtuje płeć mózgu. Wszyscy wiemy, że mózgi kobiet i mężczyzn się różnią. Niestety, drodzy panowie, to, że wasz jest większy, nie znaczy, że sprawniejszy. Wręcz odwrotnie. Kiedy byliście w łonie matki, testosteron zablokował pewne szlaki w waszych głowach, powodując coś na kształt autyzmu. Oczywiście nie jest to wymiar choroby, lecz „męskości”. Wiąże się ona z pewnymi ograniczeniami. Nie jesteście w stanie naraz używać obydwu półkul mózgowych. My, kobiety – tak. Jeśli skupicie się na jednej czynności, inne muszą czekać. Kobieta jest w stanie robić kilka rzeczy naraz. Wy nie.
Wspólna żona
Ma to jednak pewne plusy. Dzięki pełnemu oddaniu jednej sprawie możecie szybciej i wnikliwiej ją wyjaśnić. Może dlatego jest wśród was więcej noblistów. I to właśnie jest sposób na ujarzmienie testosteronu. Dziś nie ma już konieczności walki wręcz z wrogiem, pokonania mamuta czy tygrysa szablozębnego, ale testosteron pozostał. Całą jego energię trzeba gdzieś skierować. Nauka, praca, sport i miłość. Faceci też potrafią kochać czule, ale muszą się od kogoś nauczyć.
W północnych Himalajach żyje plemię Kinori. Od wieków praktykuje się tam najrzadszy rodzaj poligamii – poliandrię, czyli wielomęstwo. To panie wybierają sobie najpierw jednego, a po pewnym czasie drugiego i trzeciego małżonka. Ci mężczyźni nie różnią się od naszych poziomem testosteronu. Od najmłodszych lat uczeni są poszanowania innych członków rodziny, aby potem nie pozabijać się w walce o wspólną żonę. Każdy z nich ma swoje pole do popisu. Jeden uprawia rolę, drugi hoduje trzodę, a trzeci zarabia w mieście. Tylko sypialnią muszą się dzielić. Sprawiedliwie. Każdy ma swoje dni tygodnia i nikt nikomu nie przeszkadza.
U nas nie do pomyślenia. Czemu więc nasi panowie nie dziwią się wielożeństwu, a w skrytości zazdroszczą szejkom i maharadżom? Niech sami sobie odpowiedzą.

Przy swoim
Pośród zwierząt też jest wielu zwolenników poligamii i to w obie strony. Wspomniany wyżej lew przypomina ludzkiego samca z naszej szerokości geograficznej. Choć nie do końca, bo lew często dzieli się obowiązkami z bratem lub przyjacielem. We dwójkę łatwiej bronić rodziny.
Inaczej jest u długoszponów. U tych ptaków to panie wybierają sobie partnerów i terytoria. Każda ma harem samców mieszkający na jej ziemi. Gdy samice toczą boje o panów, ci zajmują się potomstwem.
Testosteron nie jest hormonem wyłącznie męskim. Wydziela się także w żeńskich organizmach, ale w znacznie mniejszej ilości. Tu jest odpowiedzialny głównie za popęd seksualny. Jednak są wyjątki. Samice hieny cętkowanej to istne wulkany męskiego hormonu. Nie dość, że są większe i silniejsze od samców, ich narządy rozrodcze do złudzenia przypominają męskie. Akurat to nie wychodzi im na dobre, bo porody są dla nich prawdziwą udręką.
Jak widać, nie należy przesadzać w żadną stronę, a nawet matka natura czasem się zapomina. My pozostańmy przy tym, co mamy. Jednej żonie, jednym mężu i nie zabraniajmy synom ani grać w piłkę, ani bawić się lalkami.
Wszyscy wiemy, że mózgi kobiet i mężczyzn się różnią. Niestety, drodzy panowie, to, że wasz jest większy, nie znaczy, że sprawniejszy. Wręcz odwrotnie.