źródło: Jason Stitt - Fotolia.com
Zima nie jest łaskawa dla skóry. Najbardziej cierpi delikatny naskórek ust, który sam nie potrafi wytworzyć warstwy ochronnej. Ale od czego armia wyspecjalizowanych pomadek, balsamów i szminek?
Wyjątkowo wrażliwy naskórek ust jest pozbawiony gruczołów łojowych, dlatego nie pokrywa go naturalna warstwa tłuszczowa, będąca fizyczną ochroną przed mrozem i wiatrem. Usta narażone są na wysychanie, łuszczenie, a nawet głębokie pęknięcia. Wilgoć łatwiej paruje z ich powierzchni, dlatego ulegają one niemal dwukrotnie szybszemu odwodnieniu niż latem. Oprócz tego szkodzi im duża różnica temperatury pomiędzy tą na dworze i w domu, przesuszone powietrze w ogrzewanych mieszkaniach i klimatyzacja w biurach. Odwodnione i niedostatecznie natłuszczone usta stają się szorstkie i podatne na podrażnienia. Zimą najdotkliwiej dają się we znaki spierzchnięte wargi. Sprzyja temu częste oblizywanie ust – wilgotna skóra jest mniej odporna na działanie zimna.
Bezbronne i wrażliwe
Tak jak w deszczowy dzień pamiętasz o zabraniu z domu parasolki, tak nie powinnaś zapominać o ochronie ust. Tylko wtedy możesz mieć pewność, że ultrawrażliwy naskórek warg poradzi sobie z każdą, nawet najbardziej mroźną pogodą.
Czym smarować usta? Podstawą zimowej pielęgnacji jest stosowanie tłustych, odżywczych pomadek. Nie czekaj, aż usta staną się chropowate i spękane, tylko zabezpieczaj je przed każdym wyjściem na mróz. W ten sposób ochronisz cienki naskórek warg przed zimnem, a także nadmiernym wysuszeniem oraz wzmocnisz barierę lipidową naskórka. Najlepsze pomadki zawierają filtry UVA/UVB. Do dyspozycji masz cały zastęp produktów: pomadki, błyszczyki z aplikatorem lub w tubce, balsamy ochronne w sztyfcie lub w słoiczku, a także wazelinę kosmetyczną.
Zasada jest taka: im bardziej słupek rtęci spada poniżej zera, tym bardziej kosmetyk do ust powinien być tłusty. Dlatego z błyszczykami i przejrzystymi, nawilżającymi pomadkami lepiej poczekać do wiosny. Preparaty z dużą zawartością wody źle się sprawdzają zimą. Dobrym pomysłem jest nałożenie kosmetycznej „kołderki”: najpierw natłuść usta balsamem, potem wytrzyj jego nadmiar, a następnie nałóż podkład oraz tłustą pomadkę lub gęsty błyszczyk. Zrezygnuj ze szminek o przedłużonej trwałości, które mocno wysuszają naskórek.
Sztyfty i pomadki ochronne do ust nie muszą być neutralne kolorystycznie. Możesz wybierać spośród produktów nadających delikatny lub bardziej intensywny kolor. Niektóre z nich mają apetyczne owocowe zapachy.

Ochrona ust nie jest zarezerwowana dla kobiet. Wręcz przeciwnie. Mężczyźni mają równie wrażliwy naskórek warg, który też wymaga zabezpieczenia. Dla panów producenci kosmetyków przygotowali naturalne, bezbarwne, pozbawione połysku sztyfty i balsamy do ust. Dobrze chroniące, w żadnym stopniu nie „kompromitujące”.
Zadaniem dobrej pomadki jest natłuszczanie, nawilżanie i łagodzenie wszelkich podrażnień. Dlatego sprawdzone, skuteczne preparaty ochronne do ust są bogate w wazelinę, oleje roślinne (np. jojoba, macadamia), glicerynę, alantoinę, prowitaminę B5, aloes, wosk pszczeli, miód, masło karite czy witaminę E.
Niektóre preparaty do zimowej pielęgnacji ust zawierają też masło kakaowe i lanolinę. Nałożone przed pomadką ułatwiają jej równomierną aplikację, utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia oraz nadają ustom gładkość i aksamitny wygląd. Innowacyjnym pomysłem jest obecność kamfory i mentolu.
Nie znika jak kamfora
Odświeżające działanie pomadek ochronnych opiera się na zawartości kamfory lub mentolu, składnika (50 proc. zawartości) olejku miętowego. Nałożona na skórę kamfora błyskawicznie zaczyna parować (stąd określenie „znika jak kamfora”), dzięki czemu daje uczucie chłodu, choć nie obniża temperatury ciała, a nawet działa rozgrzewająco. Podobne działanie ma mentol, który drażni receptory zimna w skórze, ochładza ją i orzeźwia, przynosząc ulgę popękanym ustom i kojąc uczucie pieczenia lub ból. Oba składniki pobudzają mikrokrążenie krwi, dzięki czemu naskórek jest lepiej odżywiony i zabezpieczony przed działaniem mrozu i wiatru.

Gdy łapiesz „zimno”
Zimą szczególnie łatwo o opryszczkę. Jest nią zakażonych aż 90 proc. Polaków, choć tylko połowa z nich ma objawy. Ten tajemniczy wirus pojawia się częściej u kobiet niż u mężczyzn. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową, przez dotyk lub kontakty seksualne. Przyczajony wirus uaktywnia się, gdy spada odporność organizmu z powodu np. przeziębienia, przemęczenia, miesiączki czy stresu. Pobudzony wirus zaczyna się mnożyć na potęgę – naskórek ust piecze, swędzi. Wyskakują pęcherzyki wypełnione surowiczym płynem, które potem zasychają i odpadają. W czasie pojawiania się pęcherzyków łatwo zakazić innych. Dlatego lepiej wstrzymaj się od całowania, pożyczania takich osobistych rzeczy, jak ręcznik, szklanka, szminka.
Jak zwalczyć chorobę? Domowe sposoby: smarowanie chorych miejsc pastą do zębów, przecieranie octem czy przykładanie rozpuszczonej w wodzie polopiryny (działa antybakteryjnie) lub cebuli, wysuszają zmiany i łagodzą objawy. Podobnie działają kremy, żele, maści, plasterki.
Wychodząc z domu na mróz, posmaruj pęcherzyki leczniczym kremem lub maścią. Jeśli opryszczka nie jest duża, na pozostałą część ust nałóż tłusty balsam lub pomadkę. Przesuszony naskórek łatwo ulega podrażnieniom i pęknięciom, a stąd już tylko krok do kolejnej opryszczki.