źródło: tribalium81 - Fotolia.com
Woda z dziurawej rury nie podlega limitom zużycia, więc można jej zaczerpnąć do termoforu, który po powrocie do domu włożymy sobie pod kołdrę - o całym wachlarzu korzyści, jakich nie przysporzy nam żadna awaria wodociągowa w obrębie mieszkania pisze nasz satyryk.
Gorące źródła
Tęgie mrozy sprawiają, że wskutek pękania rur w wielu miastach pojawiają się gorące źródła. Zjawisko ma charakter sezonowy, ale może dostarczyć okolicznym mieszkańcom takiej radości, że nie sposób go przecenić. Staw lub małe jeziorko zasilane podgrzewaną wodą wprost z elektrociepłowni daje zupełnie nowe możliwości osobom, którym szkoda pieniędzy na marnowanie ciepłej wody we własnym mieszkaniu.
Aby zażyć kąpieli, wystarczy zabrać z łazienki jakiś ręcznik, a następnie wyskoczyć przed blok w slipach lub kostiumie i czepku.
Hydroterapeuci zapewniają, że siedzenie w gorącej ulicznej sadzawce jak w aquaparku, pozwala osiągnąć stan głębokiego relaksu obniżającego stres, a do czasu zakręcenia zaworów przez ekipy remontowe dodatkowo mamy masaż wodny jak w jacuzzi. Normalnie za takie atrakcje płaci się sporo pieniędzy i osoby, którym się nie przelewa mogą o nich tylko pomarzyć.
Miejska sadzawka ma nielimitowany czas korzystania, poprawia bilans cieplny osób przebywających na co dzień w niedogrzanych mieszkaniach i integruje towarzysko lokalną społeczność. Woda z dziurawej rury nie podlega limitom zużycia, więc można jej zaczerpnąć do termoforu, który po powrocie do domu włożymy sobie pod kołdrę. W ten sposób mamy cały wachlarz korzyści, jakich nie przysporzy nam żadna awaria wodociągowa w obrębie mieszkania, nawet gdy dojdzie do kaskadowego zalania kilku niżej położonych kondygnacji.
Jak Termopile
Miejskie podgrzewane stawy i sadzawki przełamują monopol niektórych miast mających dostęp do źródeł geotermalnych na posiadanie gorących kąpielisk. Osiedlowe i uliczne akweny pochodzenia wodociągowego mogą być więc sezonową atrakcją i magnesem przyciągającym turystów. Kąpiele są darmowe, ale wokół miejskich sadzawek można rozkręcić handel ręcznikami, zestawami do nurkowania, wodą mineralną czerpaną z rur, które jeszcze nie popękały lub z beczkowozu.
Po uzyskaniu koncesji na handel alkoholem, można by również sprzedawać kąpiącym się tęczowe drinki z parasolką. Z powyższych powodów lokalna władza powinna zadbać, by wodociągowej awarii nie usuwać zbyt szybko.
Społeczna integracja mieszkańców poprzez wspólne kąpiele i promocja sezonowej turystyki to są zbyt ważne sprawy, aby powierzyć je na ogół mało rozgarniętym pracownikom ekip remontowych. Ich zadaniem powinno być raczej organizowanie np. kąpieli błotnych poprzez dorzucanie do bajorka jakiejś gliny, o ile wystąpi takie zapotrzebowanie.
Robotnicy w temperaturze powietrza poniżej zera zwyczajowo ruszają się znacznie wolniej niż zwykle, mają dłuższe przerwy na posiłki regeneracyjne i większe zużycie papierosów na roboczogodzinę, ale i tak warto mieć nad nimi kontrolę. Może się bowiem zdarzyć, że trafi się aktywista, który spontanicznie usunie awarię bez zgody przełożonych tylko dlatego, by się trochę rozgrzać. A to byłaby wielka lekkomyślność i nieuzasadniona ekonomicznie nadgorliwość.
Bliżej natury
Warto zwrócić uwagę, że korzystanie z miejskich gorących źródeł może być okazją do bezpośredniego obcowania z naturą. Ciepła woda przyciąga przecież ptactwo wodne: kaczki i łabędzie, których życie można dyskretnie obserwować, samemu korzystając z kąpieli.
Wystarczy tylko nałożyć na głowę maskujący czepek w postaci krzaczka lub kępy trawy i nie wykonywać gwałtownych ruchów, by się ptaki nie spłoszyły. W ten sposób można by nawet w ramach szkolnego programu nauczania przeprowadzać dla uczniów niezwykle pouczające lekcje przyrody, zanurzając w wodzie całą klasę, oczywiście pod opieką nauczyciela posiadającego kartę pływacką. Jeżeli rura wybije na przedmieściach, warto pomyśleć o polowaniu za dewizy.
Niejeden zagraniczny myśliwy lub polski pasjonat łowów o poglądach lewicowych chętnie wyłożyłby sporą sumkę za możliwość odstrzelenia paru kaczuszek. Większe akweny, czyli te, które tworzą się wskutek poważniejszych awarii rur o dużym przekroju, mogą być wykorzystane do organizowania imprez masowych, chociażby dużych plenerowych koncertów. Jako instrumentów można by wtedy użyć rur wodociągowych o zróżnicowanych średnicach i długościach. Waląc w takie rury np. kluczem francuskim, osiąga się zróżnicowaną skalę tonów, odpowiednią donośność i wrażenie dostojności spektaklu.
Mike Oldfield swego czasu wydał nawet płytę pt. „Dzwony rurowe” i dzięki temu stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków na świecie. Można więc powiedzieć, że ten szlak muzyczny został już przetarty, a przykład idzie z rury.