źródło: Gennadiy Poznyakov - Fotolia.com

Nasza psycholog pisze: Święta to czas jak każdy inny, a czy będzie dobry czy zły zależy głównie od tego, co robimy i jak go postrzegamy. Moim zdaniem istotą tych świąt są spotkania. Z sobą, z ludźmi, i jeżeli jesteś wierzący, to z Bogiem.  

Ze świętami jest trochę jak z dzieciństwem. Otacza je aura z góry przypisanej szczęśliwości.
I choć nie wszyscy doświadczali spokojnego, beztroskiego, pełnego miłości i akceptacji dzieciństwa, to nadal powtarzają dzieciom, że to najlepszy czas w życiu.

Wizerunek, jaki tworzymy świętom Bożego Narodzenia jest podobny. Wszystko dookoła śpiewa, że to najpiękniejszy czas w roku. Z reklam i folderów uśmiechają się do nas idyllicznie spędzające czas, zgodne, wielopokoleniowe rodziny, no i oczywiście wszystkie filmy kończą się happy endem. Tymczasem to czas jak każdy inny, a czy będzie dobry czy zły zależy głównie od tego, co robimy i jak go postrzegamy. Dla mnie istotą tych świąt są spotkania. Z sobą, z ludźmi, i jeżeli jesteś wierzący, to z Bogiem.

 

Spotkanie z sobą

 

Przedświąteczny czas zwykle spędzamy w dużym pośpiechu i napięciu. Czasu nie przybywa, a obowiązków, i owszem! Jeżeli do tego dodamy również oczekiwania dotyczące porządku, dekoracji, prezentów, to zrozumiemy, dlaczego Boże Narodzenie znalazło się na liście najbardziej stresujących wydarzeń życiowych, którą stworzyli amerykańscy psychiatrzy Thomas Holmes i Richard Rahe.

zdjęcie Renata Osinska - Fotolia.com

W tym pośpiechu najmniej czasu znajdujemy na świąteczne spotkanie z samym sobą, na przygotowanie się do tych kilku dni, by rzeczywiście odnaleźć w nich to, na czym nam zależy i wziąć z nich to, co najlepsze. A przecież od tego, jak czujemy się z sobą, zależy jak wchodzimy w relacje z innymi. Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym dla Ciebie są te święta? Co jest w nich najcenniejsze? Podaruj sobie trochę czasu, by sprawdzić, jak tak naprawdę chciałbyś spędzić Boże Narodzenie.

Kiedy już będziesz miał jasny obraz, zobacz co możesz zrobić, żeby Twoja świąteczna rzeczywistość spełniła Twoje potrzeby. Tak, czasem wymaga to niepopularnych decyzji, postąpienia wbrew oczekiwaniom najbliższej rodziny, wprowadzenia nowej tradycji, która pozwoli Ci na przykład na spędzenie drugiego dnia w gronie przyjaciół bądź samotnie, jeżeli właśnie tego potrzebujesz. Sprawdź, czy to dla Ciebie możliwe, weź odpowiedzialność za swoje własne święta.

 

Spotkanie z najbliższymi

 

Jeżeli się zdecydujesz, to święta mogą stać się czasem pogłębiania relacji z tymi, którzy są Ci bliscy. W codziennej rutynie często żyjemy bardziej obok siebie, zakładamy, że przecież nasz partner, przyjaciele, rodzina wiedzą, że są ważni, wiedzą, że nam zależy.

zdjęcie Noam - Fotolia.com

Rzadko znajdujemy dogodną chwilę (choć czasem myślę, że to kwestia odwagi, a nie czasu), by porozmawiać o tym, co między nami, aby powiedzieć jak bardzo cenimy sobie czyjąś obecność, wsparcie. Pomyśl przez chwilę o tych, którzy są Ci najbliżsi. Gdybyś miał oferować im pod choinkę zamiast rzeczy swoje uczucia, jak to byś zrobił, co by to było?

 

Spotkanie z tymi, do których trochę dalej

 

Zdarza się, że przychodzi nam dzielić się opłatkiem z osobami, z którymi nie jest nam najłatwiej. Choć często to teoretycznie najbliżsi, stare urazy, nierozwiązane konflikty, rozczarowania powodują, że wygłaszamy jakąś utartą formułkę i szukamy w okolicy kogoś, do kogo możemy uciec z kolejnymi życzeniami.

W święta trudniej to znieść, są jak lustro, które z większą mocą pokazują to, co nie funkcjonuje, co boli, złości. Najtrudniej chyba jednak wtedy, kiedy próbujemy temu zaprzeczać, stwarzać iluzję zgody i wybaczenia zgodnego z duchem Bożego Narodzenia. Istotą tych świąt jest również prawda. Warto więc dać sobie trochę czasu przed wigilijnym wieczorem, żeby sprawdzić, jak mi jest z tymi, z którymi zasiądę do stołu. Dla samego siebie nazwać, co boli w tych relacjach, co denerwuje, spróbować również uczciwie zobaczyć co jest dobrego, co mogę docenić, za co być wdzięcznym. Jeżeli to możliwe, warto spróbować uporządkować te relacje, w których obie strony mają na to gotowość. Przygotować się tak, aby móc w zgodzie z sobą być z tymi ludźmi przy jednym stole.


Ja obiecałam sobie, że w tym roku spróbuję zobaczyć nas wszystkich, choć przez chwilę jak dzieci, bo przecież każdy z nas ma w sobie choć odrobinę tego dziecka, które z taką niecierpliwością i ekscytacją czekało na pierwszą gwiazdkę.zdjęcie Gennadiy Poznyakov - Fotolia.com

Kategorie:



Działy: