źródło: TEA - Fotolia.com

Jest oczywiste, że Stadion Narodowy trzeba będzie rozebrać, a tylko rozgrywanie meczów Euro przy pustych trybunach daje gwarancję, że ta wspaniała arena piłkarska dotrwa do momentu rozbiórki w stanie nienaruszonym - naigrawa się nasz dyżurny satyryk.

Fotoniespodzianka

Ministerstwo Transportu – w osobie Sławomira Nowaka – postanowiło, że kierowca namierzony przez fotoradar, jeśli odmówi zapłacenia mandatu, będzie mógł obejrzeć dowód swojej winy dopiero w sali sądowej.

To nowa broń przeciwko krętaczom, którzy – w przypadku, gdy twarz na zdjęciu jest niewyraźna – mogliby mataczyć, że to nie oni prowadzili pojazd. Teraz delikwentowi wezwanemu do zapłaty robi się niewyraźna mina na wieść, że jeśli się będzie stawiał, to ma się stawić w sądzie. Straszenie sądem jest tak skuteczne, że większość woli zapłacić bez dalszych ceregieli.

Rząd w tegorocznym budżecie zapisał, że dochody z mandatów za przekroczenie prędkości mają osiągnąć kwotę 1,2 mld złotych i najwyraźniej znalazł prosty i skuteczny sposób, aby to osiągnąć. Jako że rząd dba o swoją wiarygodność, to skoro obiecał osiągnięcie odpowiednio wysokiego poziomu dochodów, z danej obietnicy będzie się starał wywiązać nie przebierając w środkach.

Biorąc pod uwagę, że dziura budżetowa jest ogromna, można by już teraz zacząć wprowadzać dalsze modyfikacje. Na przykład straż miejska może pstrykać zdjęcia przenośnym fotoradarem podejrzanym samochodom na osiedlowych uliczkach. Podejrzany samochód to taki, który nie podoba się strażnikowi. Potem wysyła się kierowcy wezwanie do zapłaty mandatu, strasząc sądem.

Większość od razu zapłaci. A tym nielicznym, uparcie żądającym obejrzenia fotki, zawsze można mandat anulować dołączając oficjalne przeprosiny. Bo przepisy przepisami, ale trzeba się szanować. Na osłodę można nawet dołączyć zdjęcie byłego ministra infrastruktury – czyli fotografię przedstawiającą zdjęcie ze stanowiska Cezarego Grabarczyka.

 

Niskie podatki

Partia rządząca – w osobie ministra finansów – jakiś czas temu zapowiadała, że będziemy mieli w Polsce niskie podatki. Na razie tych zapowiedzi nie wprowadza w życie, ponieważ przeprowadzono obliczenia, z których wynika, że dotychczasowe podatki – z budżetowego punktu widzenia – były za niskie i trzeba je trochę podnieść.

Minister Rostowski, kierując się rachunkiem ekonomicznym, uznał, że nie ma innego wyjścia. Znalazł się jednak w potrzasku, bo jako poważny profesor chciałby, aby obywatele poważnie traktowali jego wypowiedzi. W ten sposób powstał problem przypominający kwadraturę koła. Ale od czego ma się profesorską głowę? Przecież kwadrat można pożenić z kołem, tworząc kółko graniaste, czyli w praktyce wprowadzić jakieś nowe podatki, byle – zgodnie z obietnicą – były odpowiednio niskie.

W końcu autorytet władzy opiera się na od lat znanej prawdzie, że „jak władza mówi, że nie da, to nie da, a jak władza mówi, że da, to… mówi”.

 

Eurokoniunktura

Podobno każdy kraj organizujący mistrzostwa piłkarskie zarabia na tym krocie, a inwestycje w obiekty sportowe, drogi i infrastrukturę potrafią ożywić gospodarczo nawet ekonomicznego trupa. Polska jako organizator Euro 2012 ma więc niebywałe szczęście! Chciałoby się zawołać „trwaj chwilo!”.

Zatem rząd, aby przedłużyć szczęśliwe chwile, zamierza dopiero po zakończeniu Euro oddać 18 z 83 najważniejszych przedsięwzięć, w tym kluczowe dla przemieszczania się kibiców autostrady. Takie rozwiązanie zapewni nam dalszy stabilny rozwój gospodarczy i ostudzi obawy, że po zakończeniu mistrzostw już nic ciekawego się u nas nie wydarzy.

A na razie – dla zachowania równowagi i zbilansowania przewidywanych absurdów – oficjalnie ogłoszono otwarcie Stadionu Narodowego, choć obiekt nie nadaje się jeszcze do zorganizowania na nim meczu ze względów bezpieczeństwa. Ten problem łatwo będzie obejść, organizując starcie Legii Warszawa z Wisłą Kraków przy pustych trybunach, bo – jak się łatwo domyślić – najlepszą gwarancją bezpieczeństwa jest brak kibiców.

W stosowaniu takich rozwiązań mamy już pewne doświadczenia i chyba najwyższa pora zastanowić się, czy by ich nie przenieść na wszystkie spotkania Euro 2012. Za takim rozwiązaniem przemawiają także względy ekonomiczne. Wiadomo, że po mistrzostwach trudno będzie zagospodarować tak wielki obiekt jak Stadion Narodowy na potrzeby rozgrywek ligowych, ponieważ żadnego klubu nie będzie stać na jego wynajęcie. Jest więc oczywiste, że stadion trzeba będzie rozebrać, a tylko rozgrywanie meczów Euro przy pustych trybunach daje gwarancję, że ta wspaniała arena piłkarska dotrwa do momentu rozbiórki w stanie nienaruszonym.

 

Postscriptum

W trakcie pisania tego tekstu dotarła do mnie wiadomość, że mecz pomiędzy Legią i Wisłą odwołano. Można powiedzieć, że stało się zadość wątpliwościom minister sportu Joanny Muchy, która wcześniej dopytywała się: „A kto właściwie wybrał te dwie drużyny do walki o Superpuchar?”. W pierwszym momencie wszystkich tak zatkało, że nikt nie potrafił od razu podać jakiegoś konkretnego nazwiska. Po namyśle można jednak to zrobić – to był Lord Vader!

Kategorie:



Działy: