źródło: Monkey Business - Fotolia.com
Nastolatki generalnie nie lubią świąt i to żadna tajemnica. Nie lubią świat w wydaniu rodzinno-pielgrzymkowym, od stołu do stołu, od cioci do babci... Ale bez względu na to, jaki jest ich stosunek emocjonalny do familijnych spotkań, trzeba tę męcząca drogę odbyć i tyle. Co zatem robić, by nie zawieść pokładanych w dzieciach rodzicielskich nadziei? Jak dobrze wypaść w oczach ciotek, babć, dziadków? Oto kilka sugestii.
NIC NA SIŁĘ – czyli tradycja
Przede wszystkim trzeba się trochę wysilić i zrozumieć, co takiego jest w świętach. Bo jest w nich jakaś magia. Magia, z którą żyjemy od dzieciństwa, czekając na Mikołaja z nosem przylepionym do szyby i głową pełną marzeń o wspaniałych prezentach. Każdy przez to przeszedł, jak przez dziecięce choroby i mleczne zęby! I tak naprawdę będzie to w nas tkwiło całe życie, do samej starości. Nie warto się ani wstydzić, że tak jest, ani zaprzeczać. Wszyscy tak mamy. Tradycja to potęga. Wigilia łączy przy stole rodzinę, często bardzo liczną, która na co dzień nie ma dla siebie czasu, ale przecież nie przestaje się kochać. Wigilia pozwala przypomnieć sobie o tej miłości. I uświadamia upływ czasu, nieubłagany, choć na co dzień jakby niedostrzegalny. A jednak widoczny, gdy przy stole zostaje puste miejsce po babci, dziadku, cioci... Wtedy wracają wspomnienia i czasem zadajemy sobie pytanie, czy kolejna Wigilia znów nam nie pokaże kolejnego pustego miejsca. Dlatego warto zrobić wszystko, co w naszej mocy, by w święta dać naszym bliskim poczucie, że są dla nas najważniejsi, kochani, że zależy nam na ich miłości i akceptacji, ale także na ich dobrym samopoczuciu, na ich dumie i radości z wnuków, siostrzeńców...

Zatem: odłóżmy na bok nasze „markowe, modne ciuszki” na rzecz tego, co jest ogólnie przyjęte przy najważniejszych, rodzinnych okazjach, czyli na rzecz stonowanej elegancji. Warto umieć nosić coś takiego jak sukienka, marynarka, krawat... Nie stylizujmy się na Michała Szpaka (nie mam nic przeciwko niemu!), bez względu na płeć.
To nie czas i miejsce; okażmy trochę serdeczności, zwłaszcza wobec starszych członków rodziny. Na dnie serca nie mamy przecież pewności, czy za rok będzie nam dane jeszcze cieszyć się ich obecnością. Pamiętacie słowa księdza Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." Zapytajmy ich o zdrowie, o to, jak spędzają czas, co ich cieszy; nawet, jeśli przy stole czujemy się znudzeni – nie okazujmy tego demonstracyjnie. Zawsze można grzecznie przeprosić i na kilka minut odłączyć się od reszty. Ale warto posłuchać wspomnień starszych członków rodziny: bywa że dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, które należny przechować w pamięci dla następnego pokolenia; poddajmy się tradycji: wspólnego łamania opłatkiem, życzeń (bo nigdy nie są tak szczere i prosto z serca płynące jak w ten wieczór), poza tym karp, pierogi i zupa nigdy nie smakują tak samo, jak w Wigilię!
„ALE SĄ JESZCZE SPRAWY DROBNE…" – jak pisał pewien poeta
Te sprawy drobne to:
- dbałość o wygodę starszych: podajemy im dalej stojące potrawy, pytamy serdecznie, czy coś podać, pomóc;
- nie wstajemy pierwsi od stołu, chyba że w uzasadnionym przypadku;
- pomagamy zbierać naczynia ze stołu;
- chwalimy smak potraw (nie ma w tym przesady, wszystko na pewno będzie pyszne!);
- jeśli jesteśmy czymś obdarowani, dziękujemy za pamięć nawet wtedy, gdy nie do końca nam się prezent podoba.
- okazujemy cierpliwość i tolerancję wobec tych samych pytań... to są naprawdę „sprawy drobne”, za chwilę o nich i tak zapomnimy;
- nie przerywamy w połowie zdania;
- prosimy o opowieść o jakiejś szczególnej Wigilii, starsi ludzie uwielbiają wspomnienia, i sprawi im to na pewno ogromną radość;

I uśmiechamy się! Dajemy ciepło w swoich oczach, tę cudowną iskierkę miłości, której potrzebuje każdy człowiek.
Niech to będzie Wasza magia, która sprawi, że i dla Waszych bliskich te święta staną się piękniejsze właśnie dzięki Wam. Na pewno to docenią. A rodzicom polecam artykuł „Dlaczego nastolatki nie lubią świąt”. Może to i Wam pomoże?
Magicznych świąt, kochani.