źródło: Tommy Schultz - Fotolia.com
Co roku przybywa gatunków ryb i owoców morza, których łowiska są nadmiernie eksploatowane. Tym czasem lada moment na świątecznym stole to właśnie ryby zajmą główne miejsce. Co zrobić, żeby nie przykładać ręki do niszczenia środowiska? Podpowiada WWF.
To od konsumentów, czyli od nas samych zależy, czy poszczególne gatunki ryb przetrwają. Dlatego wybierając się do sklepu warto zastanowić się, jaką rybę czy owoce morza kupić i czy nie pochodzą one z tak zwanych „przełowionych stad” - podkreślają ekolodzy z WWF, którzy przygotowali nową edycję poradnika "Jaka ryba na obiad?"
W poradniku (www.poradnikrybny.wwf.pl) ryby i owoce morza, które można jeść bez obaw o środowisko oznaczono kolorem zielonym. Natomiast te gatunki, na temat których informacje o populacji są niepełne, albo ich połowy czy hodowla szkodzą środowisku, mają kolor żółty. Na czerwono oznaczone są gatunki, którym na skutek przełowienia grozi wyginięcie.
Światło zielone do „wjazdu” na nasz stół mają dorsz bałtycki ze stada wschodniego, flądra, karp, łosoś pacyficzny, makrela, okoń, omułek, szczupak i szprot.

Wielbicieli potraw z halibuta mniejszego, sandacza czy śledzia bałtyckiego zmartwi pewnie fakt, że oznaczone do niedawna na zielono gatunki zyskały status „żółty”. Oznacza to, że sytuacja tych gatunków znacznie się pogorszyła - w przypadku halibuta zmniejsza się jego liczebność, na sandaczu odbija się niszczenie jego naturalnych siedlisk, a populacja śledzia bałtyckiego kurczy się między innymi przez odbudowę stad dorszy, które śledziami się żywią.
Czy to znaczy, że powinniśmy zaniechać jedzenia śledzi? Nie. Po prostu kupując śledzie powinniśmy wybierać te z certyfikatem MSC, który gwarantuje, że ryby pochodzą ze stabilnych populacji i złowiono je w sposób, który nie szkodzi ekosystemowi morskiemu.
Ekolodzy podkreślają, że największym wyzwaniem jest ocalenie ryb wciąż żyjących w warunkach naturalnych. Jeśli chcemy w przyszłości zjadać dziko żyjące ryby i owoce morza, powinniśmy już dziś kierować się wskazaniami poradnika „Jaka ryba na obiad?”