źródło: Alena Ozerova - Fotolia.com
Czy związek w młodym wieku ma sens? Czy przetrwa? Hmm… Z miłością tak już jest, że każdy chciałby znać na nią receptę, a ona jak ognia unika definicji i reguł.
Ania poznała Piotra na szkolnej wycieczce w Tatry. Mieli po 17 lat. Miło rozmawiało im się w schronisku, wymienili się numerami telefonów. Sympatia przerodziła się w miłość. Choć ona mieszkała w Kołobrzegu, a on w Warszawie, byli ze sobą ponad dwa lata. Kłótnia, żadne z nich nie pamięta jej powodu, sprawiła, że się rozstali. Minęły trzy lata. Piotr zadzwonił. W tym roku obchodzą dziewiątą rocznicę ślubu.
Życie ucieka?
Na jednym z internetowych portali pewna 19-latka pisze: „Zastanawiam się, czy związki w bardzo młodym wieku mają sens i szanse na przetrwanie? Każda zakochana kobieta wierzy, że jej ukochany to ten jedyny, na lata, ale rzeczywistość bywa dość brutalna ;]. Warto przeżywać te rozczarowania, płacze, często też tracić ważne okazje rozwoju? Nie macie wrażenia, że będąc w związku, życie wam ucieka?”. Jej równolatek na innej stronie zastanawia się, czy w tym wieku warto się angażować, bo przecież prędzej czy później dzisiejsze pary zapewne się rozstaną. Rodzice zakochanych nastolatków zdają sobie sprawę, że brak im narzędzi, by skutecznie kontrolować pociechy. Co gorsza, muszą zmierzyć się z prawdą, że ich „maleństwa” są już na tyle duże, że mogą chcieć uprawiać seks, a przez to skomplikować sobie życie przypadkową ciążą. Pojawia się pytanie, czy skórka warta jest wyprawki?

Nie kalkulując
Jednak psycholodzy zgodnie mówią „tak” młodzieńczym miłościom. Próba bycia z kimś to etap dojrzewania, bez tego nie można osiągnąć dorosłości. Adolescencja to czas, gdy jesteśmy najbardziej ciekawi świata, pełni ideałów. Wtedy też mamy najwięcej czasu na budowanie relacji z drugą osobą, poznawanie jej i docieranie się. Dzięki temu gotowi jesteśmy poświęcić wiele dla ukochanej osoby. Wiążemy się, nie kalkulując emocjonalnych zysków i strat, bez pytania o koneksje i zasobność portfela drugiej strony. To właśnie nastoletnie miłości uczą nas trudnej sztuki kompromisów, a abstrakcyjnym dotychczas pojęciom nadają sens, wagę i kształt. Dzięki nim dowiadujemy się, na czym nam zależy, a czego będziemy w przyszłości unikać.
Utartym rytmem
Często zdarza się, że szkolne miłości kończą się wraz z końcem szkoły. Młodzi rozstają się, bo ich drogi się rozchodzą, np. jedno z nich wybiera się na studia w innym mieście.
Nowe środowisko i obowiązki stają się na tyle absorbujące, że trudno pogodzić z nimi stary układ. Tak było z Jankiem i Ewą. On wyjechał na prawo do Krakowa, ona została w Kielcach, gdzie kończyła technikum. – Jeździłem do domu co weekend, ale gdy wracałem do Krakowa, słyszałem, że tyle mnie ominęło. Potem przyszła sesja. Koledzy uczyli się razem w czasie weekendów, a Ewka obrażała się, że chcę wracać wcześniej, zamiast gdzieś z nią pojechać. W Kielcach wszystko toczyło się tym samym utartym rytmem. Ja wyrwałem się na wolność, uczyłem się nowych rzeczy, a Ewa marzyła, żeby mieć szkołę za sobą i wyjść za mąż. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że to nie są już moje marzenia – wspomina Janek.
Odległa stabilizacja
Zdaniem psychologów może zdarzyć się, że pierwsze związki przetrwają długie lata. Dzieje się tak zwłaszcza, gdy oboje partnerzy wspierają się wzajemnie, motywują do pokonywania życiowych zakrętów i wyznaczania nowych celów. Dodatkowo relację taką cementują wspólne zainteresowania, wyjazdy, plany. W tym wieku mało kto myśli o stabilizacji i dzieciach. Dlatego to wyjątkowy moment w życiu kobiety i mężczyzny, kiedy oboje są zgodni w celach. Z czasem priorytety pań i panów ulegają przewartościowaniom. Zaczyna się też pogoń za dobrami materialnymi, których posiadanie jest synonimem sukcesu. Pojawiają się nowe potrzeby i obowiązki. Niestety, czasu wolnego jest coraz mniej. Tracimy spontaniczność, zaufanie do ludzi, stajemy się wygodni.

Spotkanie z rzeczywistością
Pierwsza miłość jest intensywna i angażująca. Myślimy tylko o ukochanym. Rozmowy w realu i przez telefon ciągną się bez końca. Rozstanie nawet na kilka godzin wydaje się wiecznością. Do tego dochodzą problemy w stylu: w co się ubrać, kiedy wziąć się za ręce...
Zdarza się i tak, że zauroczenie mija jak ręką odjął. To chwile, gdy nasze wyobrażenia spotykają się z rzeczywistością – gdy okazuje się, że romantyczny nieśmiałek to milczący gbur, blondynka o anielskim uśmiechu ma charakter wiedźmy, a dusza towarzystwa to gość, który nikomu nie umie odmówić. Te doświadczenia są także niezbędne. Dzięki nim powoli zastępujemy bajkowy wizerunek księcia na białym koniu czy wymagającej ratunku księżniczki realnymi cechami człowieka, z którym chcielibyśmy spędzić życie.
Związki, nawet te młodzieńcze, wymagają pracy, kompromisów i uważnego słuchania drugiej strony. Często właśnie pierwsze miłości uczą, że relacji z kimś bliskim nie można zostawić samej sobie, bo wtedy usycha.
Przegląd obaw
„Spotkałam swoją miłość w wieku 16 lat. Rodzice oczywiście gadali, że powinnam zająć się nauką, a nie chłopakiem. Potem mówili, że matura jest najważniejsza i że powinnam wybić sobie chłopaka z głowy. Na pierwszym roku studiów słyszałam, że studia są najważniejsze i powinnam myśleć o przyszłości, a nie o romansach, bo w ten sposób łatwo sobie życie wokół dzieciaka zawiązać. Teraz mam 23 lata, od 7 lat jestem ze swoją miłością. Na wiosnę bierzemy ślub” – opowiada na forum internetowym Minami.
Jej historia to przegląd klasycznych rodzicielskich obaw. Rodzice boją się, że zakochani nastolatkowie mogą zaniedbywać szkolne obowiązki. Fascynacja drugą osobą wiąże się z poznawaniem jej zainteresowań, towarzystwa. Często staramy się przypodobać ukochanej osobie, robiąc to samo co ona – np. paląc, pijąc alkohol czy decydując się na niebezpieczne akcje. Nic więc dziwnego, że rodzice zamartwiają się, że dziecko może zrobić jakieś głupstwo, które zaważy na jego przyszłym życiu. I nie tylko ciążę mają na myśli. Zagrożeń jest wiele, począwszy od uzależnień po straconą okazję wyjazdu na zagraniczne stypendium.

Jednak rodziców można z miłością oswoić. Najlepiej pozwolić im poznać ukochaną lub ukochanego. Drugim krokiem do sukcesu jest udowodnienie, że potrafimy pogodzić szkolne obowiązki z uczuciem. Gdy przekonamy rodziców, że wiemy, co to rozsądek i odpowiedzialność, zyskamy ich aprobatę. Bez względu na to, jak długo trwać będzie pierwsza miłość, warto w nią inwestować, bo to właśnie do niej najlepiej pasują słowa św. Pawła:
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
A przecież każdy z nas właśnie o takiej miłości marzy.