Nieśmiałość malucha jest urocza, wzruszająca. Problem pojawia się, gdy nieśmiałość staje się zmorą nastolatka czy nastolatki. Może stać się bowiem przyczyną wielu poważnych zawirowań w życiu naszego dziecka i spowodować kłopoty, z których niepowodzenia szkolne- wbrew naszej opinii- wcale nie będą dla naszego dziecka najważniejsze.
Rozpoznac problem
Nieśmiały nastolatek ma przede wszystkim utrudniony kontakt z rówieśnikami, co z pewnością nie wpływa pozytywnie na jego rozwój społeczny. W obawie przed odrzuceniem chowa się w domu, stwarzając często iluzję dla kolegów w postaci surowych rodziców, uciekania w wymyślone obowiązki a nawet w chorobę. Każda wymówka staje się dobra, byle nie uczestniczyć w grupie, nie musieć zaistnieć, zwracać na siebie uwagi. Stopniowo coraz większym przyjacielem staje się komputer, dziecko buduje własny świat, w którym się zamyka. I nie ma co się cieszyć, że Jasio czy Zosia to takie dobre dzieci, w domu siedzą, nie ganiają z tymi rozwydrzonymi dzieciarami. Naturalną potrzebą dobrze rozwijającego się dziecka jest kontakt z rówieśnikami. Jeżeli dziecko ich unika- trzeba starannie zbadać przyczynę. Może to nieśmiałość? A może coś znacznie poważniejszego?

Wskazana uważność
Podłożem nieśmiałości jest zwykle niska samoocena, brak wiary w siebie i głębokie przeświadczenie o najczęściej wymyślonych wadach charakteru i mankamentach urody. Bywa, że wina za taki stan rzeczy leży po stronie rodziców, którzy częściej krytykują niż chwalą. Krytyka nie jest wbrew powszechnemu przekonaniu dobrym motywatorem. Wręcz przeciwnie: krytykowane dziecko traci chęć do dalszych działań, bo zaczyna je uważać za bezcelowe a stąd już tylko krok do depresji. Nie znaczy to oczywiście, że należny wyłącznie chwalić. Rodzice muszą zachować złoty umiar. Czasem nawet chwalić troszkę na wyrost. Pochwała o wiele skuteczniej zachęci do wysiłku niż nagana. Zwłaszcza pochwała poparta wskazówką, co zrobić, żeby było jeszcze wspanialej.
Rodzic-przyjaciel
Absolutnie nie można nieśmiałego dziecka zmuszać do jakichkolwiek publicznych występów, wyjść, nie można go prezentować namiętnie galerii krewnych i znajomych. Każde takie publiczne wystąpienie będzie dla niego torturą i wzbudzi do nas żal ( w końcu to my staniemy się "dręczycielami").
Co robić zatem? Jak zawsze powiem: rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Rozmawiać, by ustalić przyczynę. Rozmawiać, by podnieść samoocenę i ugruntować poczucie własnej wartości. Dać poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i bezwzględnej miłości nie "za" ale "pomimo". Rozmawiać, by oswoić dziecko ze światem, którego się lęka. Jeśli ma jakieś zainteresowania- postarać się zaproponować mu spędzenie czasu w gronie ludzi o podobnej pasji. Pozwolić samemu dobrać sobie towarzystwo, w którym będzie się czuło dobrze. To jego, NIE NASI koledzy. Zmiana nie nastąpi z dnia na dzień. Jedna rozmowa nie wystarczy. A w potrzebie- skorzystać z porady psychologa. Na pewno zaś - nie zostawiać dziecka z problemem samego i nie udawać, że to żadna sprawa i samo przejdzie. Pracować trzeba zaczynać jak najwcześniej. Im dziecko młodsze- tym większa skuteczność naszej pomocy.