źródło: omicron - Fotolia.com

By tego dnia nie uciekać z pracy pod pretekstem choroby lub by nie chorować na samą myśl o zbliżających się imieninach, słów kilka o tym, jak to przeżyć z klasą (bynajmniej nie w towarzystwie klasy).

Olaboga, imieniny!

Niezaprzeczalny fakt własnych narodzin większość z nas, nie szczędząc wysiłku, nie wspomniawszy o pieniądzach, próbuje zataić, a przynajmniej zamaskować. Niestety w negowaniu tego, że posiadamy imię ani fortuna, ani nadmiar chęci nie przychodzą z pomocą. 

Dlatego też każdy z nas stanął przed z pozoru bagatelnym problemem: imieniny!

Świętowanie imienin w pracy jest iście polską tradycją i wywodzi się z czasów, gdy do pracy chadzało się z różnych powodów, z których wykonywanie nałożonych obowiązków było najmniej istotnym. To, czy i w jaki sposób celebrujemy imieniny w miejscu pracy, zależy od zwyczajów panujących w instytucji, która nas zatrudnia, i do tych zasad winniśmy się dostosować.


Zakładowy zwyczaj biesiadny ogranicza się obecnie do serwowania słodkości. Nie ma ogólnych zasad, które regulowałyby komu, i jak je podajemy. Można je zostawić w kuchni, jeżeli taka jest na terenie biura, lub na talerzykach roznosić po pokojach. Można poczęstować tylko najbliższych przyjaciół lub postawić na swoim biurku „w razie czego”. 

Rodzi się pytanie, czy ze słodkościami startujemy zaraz po rozpoczęciu pracy, czy też czekamy z tym do czasu, gdy wręczone zostaną nam kwiaty. Obowiązuje tu pełna dowolność. 

Pamiętać należy natomiast o tym, że otrzymując czekoladki, winniśmy nimi poczęstować. A ewentualne słodkości spożywać nie na widoku, szczególnie jeżeli pracujemy w dziale obsługi klienta! Jedzenie w miejscu pracy nie jest w dobrym tonie, pomijając już stronę praktyczną tego procederu na przykład resztki po kremówce na klawiaturze.

Należy pamiętać o tym, by imieniny w pracy były ceremonią krótką, gestem sympatii, a nie pretekstem do skrócenia dnia pracy. Imieniny obchodzimy w dniu, w którym one przypadają. Zatem jeżeli tak się złożyło, że wypadają w niedzielę, mamy szczęście, jesteśmy zwolnieni z obowiązku przynoszenia ciastek do pracy w poniedziałek. A już na pewno nie przynośmy resztek, jakie zostały z weekendowego spotkania z rodziną, nawet gdy są to bardzo smakowite resztki.

W dobrym tonie jest zapraszanie najbliższych znajomych z pracy w przerwie na lunch na co nieco do baru, jeżeli jest na podorędziu, bądź umawianie się z nimi po pracy na imieninowe piwo. Relacje koleżeńskie nie powinny przenosić się na płaszczyznę zawodową i wpływać na rzetelność wykonywanych obowiązków. To absolutnie w złym tonie.

Oceń artykuł:
Działy: Czas relaksu - Savoir-vivre,