„Gdy ci kot przebiegnie drogę nie myśl, że to pech. Kot ci szczęście przynieść może, jeśli tylko chcesz.” - mówią słowa starej piosenki. I to prawda! „Nie warto wierzyć w zabobony, bo to przynosi pecha” - George Bernard Shaw.

Bezsprzecznym faktem jest, że kot, niezależnie od koloru, jest najpopularniejszym zwierzęciem trzymanym przez ludzi w domach. Psychologowie z uniwersytetu z Bonn dowiedli, że właściciele kotów żyją dłużej i są szczęśliwsi niż osoby nieposiadające w domach zwierząt. Zwłaszcza osoby samotne i starsze w towarzystwie kotów czują się lepiej i dłużej zachowują energię i zdrowie.

Przyjaźń ludzi z kotami trwa już dość długo. Najstarsze kocie szczątki odkryte przez archeologów w Jerychu mają około 9000 lat - wówczas najprawdopodobniej rozpoczął się proces domestyfikacji kotów.

O boskości kotów pisaliśmy w Magazynie "Kot" już wiele. Wiadomo, że koty były czczone w starożytnym Egipcie - wierzono, iż chronią dom i jego mieszkańców przed demonami. Koty symbolizowały wówczas płodność, szczęście, radość i słońce. Za zabicie kota groziła kara śmierci.

W czasach średniowiecza sytuacja tych zwierząt uległa diametralnej zmianie. Kościoły chrześcijańskie, walcząc z pogańskimi wierzeniami, walczyły również z kotami, zwłaszcza czarnymi. Czarne koty uważano za symbol zła, szatana, śmierci, sił nieczystych, i generalnie samo spotkanie z czarnym kotem mogło być potraktowane jako randka z diabłem. Papież Innocenty VIII nie przepadał za kotami. W roku 1484 nazwał je „pogańskimi zwierzętami, które pozostają w związku z diabłem” i obłożył anatemą (ciekawe, czy została ona oficjalnie zdjęta? Jeśli nie, to może powinien to uczynić przychylny kotom, urzędujący obecnie Benedykt XVI). Taki stosunek głowy Kościoła do kotów zapoczątkował trwające stulecia prześladowania tych zwierząt w imię religii, wiary i „chwały Bożej”. Zwłaszcza podczas świąt kościelnych na miejskich placach urządzano widowiska dla ludu, podczas których koty palono na stosach, topiono we wrzącej wodzie, torturowano, chłostano, a nawet krzyżowano. Najczęściej uznawano je za sprzymierzeńców diabła i pomocników czarownic lub też za same czarownice w ciele kota. Szesnastowieczny sędzia Nicholas Remy, który przewodniczył ponad stu procesom o czary, twierdził, że niemal wszystkie czarownice, z jakimi się zetknął, z łatwością potrafiły przemienić się w kota. Kościół zmienił swój stosunek do kotów dopiero wówczas, gdy plagi szczurów i myszy nie tylko zaczęły zagrażać przechowywanym w klasztornych spichlerzach zbiorom, ale pojawiły się dziesiątkujące ludność epidemie chorób przenoszonych przez gryzonie. Wówczas wydano „rozporządzenie” zabraniające zabijania kotów pod groźbą klątwy. Tak więc paradoksalnie można by stwierdzić, że szczury i myszy uratowały koty przed całkowitą zagładą w Europie.

Oceń artykuł:
Kategorie: Kot
Działy: Dom i dziecko - Zwierzęta,